CLUB BORDEAUX – ŁÓDŹ – RECENZJA

Trasa do Łodzi przebiegła pozytywnie, szczególnie odcinek Poznań-Łódź, gdzie większość drogi to autostrady i „eski”. Meldujemy się w hotelu, przygotowanie i pełni optymizmu jak zawsze ruszamy do klubu.

No to ruszamy!

Zatrzymaliśmy się w hotelu, który znajduje się zaledwie 500m od klubu, tak więc postanowiliśmy, że auto pozostanie na parkingu hotelowym, a my udamy się spacerkiem. To zaledwie 8 minut drogi. Dłużej byśmy czekali nawet na Ubera, tak więc… w drogę!

Po kilku minutach docieramy zgodnie z wytycznymi na tyły kamienic, w których znajdują się różne firmy. Jest ochroniarz, który wychodzi i pyta gdzie się udajemy. Informujemy, że do klubu. Wskazał, że mamy iść do końca i w lewo… Ruszamy dalej, idziemy, szukamy. Docieramy pod drzwi z logiem i nazwą CLUB BORDEAUX – to tutaj! Jesteśmy na miejscu.

Klub znajduje się w centrum Łodzi. Obok są galerie, park, hotele – wszędzie blisko. Jest jednak bardzo dobrze ukryty. Ciężko, aby ktoś z zewnątrz trafił pod drzwi, tak więc śmiało możemy powiedzieć, że miejsce jest dyskretnie schowane.

Część barowa

Wszystko mieści się na jednym poziomie. Na wejściu trafiamy do pomieszczenia z szafkami, gdzie zostawiamy swoje rzeczy, telefony i przechodząc przez czerwoną kotarę trafiamy do klubu. Znajduje się tutaj duży bar oraz sofy ustawione w kształcie litery L. Miejsca jest sporo. Nad barem umieszczono telewizor, na którym wyświetlane są klimatyczne filmy. Posiedzieliśmy trochę przy barze, następnie udaliśmy się na sofy integrować z innymi uczestnikami wieczoru. Serwowane w barze drinki były bardzo pyszne.

Pokoje zabaw

Strefa zabaw mieści się niedaleko miejsc siedzących. Jest oddzielona w zasadzie tylko małymi ściankami działowymi, co by z sofy nie było zbyt dużo widać, lecz słychać co nieco. To także wprawia w klimat i gdy odgłosy dochodzące stamtąd stają się co raz donośniejsze, tym więcej osób idzie sprawdzić jak się zabawa rozkręca.

W strefie znajdziemy kilka większych pomieszczeń z materacami, na których może bawić się śmiało nawet 10-15 osób obok siebie. Są także dwa pokoje zamykane na suwak dla osób chcących bawić się samemu lub np. tylko z jedną parą bez udziału innych.

Jest także strefa BDSM, jak w większości takich klubów. Mała, ale jest. Standardowo znajduje się w niej huśtawka, krzyż. Do tego fotel ginekologiczny i „fuck machine”. Huśtawka i krzyż został przetestowany przez Ayris bardzo dokładnie. Po kilku squirtach z rzędu obsługa musiała posprzątać podłogę – lecz aby nie być gołosłownym, zawsze wszystko dokładnie musimy przetestować. 😉

Pozostałe strefy również były wygodne. Bawiliśmy się w jednej z większych stref z kilkoma singlami. Ayris miała także okazje do zabaw z czarnoskórym kolegą. Po ponad godzinnych zabawach przyszedł czas, aby ponownie odwiedzić bar, a następnie udaliśmy się z jedną bardzo sympatyczną parą do zamykanego pokoju, w którym znajdował się duży materac. Było wygodnie i przyjemnie.

Czas mijał nieubłaganie szybko. Zrobiła się trzecia w nocy. Udaliśmy się tym razem już tylko na Colę z lodem i kolejną godzinę spędziliśmy na miłych rozmowach z obsługą. Było też jeszcze kilku stałych bywalców. Gdy pozostała godzina do zamknięcia klubu udaliśmy się raz jeszcze do strefy. Tym razem do pokoju centralnie przy wejściu na strefę, tak więc nawet osoby przy barze mogły zaobserwować nasze poczynania. Tak nam minęła ostatnia godzina szalonej przygody w klubie.

Przyszedł czas aby w końcu się ubrać, pożegnać z ekipą klubu, która nakłaniała nas już na kolejną wizytę, a stali bywalcy dopytywali kiedy ona nastąpi. Fajny klimat i sympatyczni ludzie sprawili, że mamy ochotę tam powrócić!

Brak strefy SPA

Jak zauważycie w recenzji, nie wspomnieliśmy o strefie SPA, ponieważ takiej tutaj nie znajdziecie. Mieliśmy przez to pewne obawy. My bardzo lubimy takie miejsca. Wygrzać dupki w saunie, a następnie zrelaksować się w jacuzzi, aby później oddać szalonym zabawom. Strefy tutaj zabrakło, co jest jedynym minusem tego miejsca – jednak jak widzicie po recenzji bawiliśmy się świetnie i możemy śmiało polecić ten klub.

Czy wrócimy tutaj ponownie? TAK. Kiedy tylko nam czas pozwoli i będziemy w okolicy, ponieważ do Łodzi mamy ponad 300 kilometrów. W każdym razie na pewno nie były to jedyne nasze przygody w Clubie Bordeaux.

MAŁA GALERIA ZDJĘĆ

Strefa barowa oraz sof
Strefa zabaw. Materace i przestrzeń do zabaw grupowych.
W części głównej dobrze zaopatrzony bar 🙂
Strefa BDSM – huśtawka. Tuż obok fotel ginekologiczny, krzyż, dyby.

Strona klubu: www.bordeauxclub.pl

Tekst: Kyro
Foto: Club Bordeaux

Dodaj komentarz

Translate »
ZBIERAMY NA PORTAL DLA SWINGERSÓW! KLIKNIJ W ZDJĘCIE

Odwiedź oficjalną zrzutkę, dołącz do nas, pomóż stworzyć wyjątkowe miejsce!