BLOGRecenzje

„IM WIĘCEJ, TYM PRZYJEMNIEJ” – RECENZJA

Pod koniec listopada na Netflixie miała miejsce premiera komedii produkcji hiszpańskiej o tematyce swingu. Film w sposób zabawny opowiada pięć historii, które mają wspólny mianownik – seks. Przyszła Panna Młoda z koleżanką, dwa małżeństwa w mieszkaniu, para w Swingers Clubie, kuzyn z kuzynką a także wątek LGBT. Co z tego wynikło? Przeczytajcie!

PRZYSZŁA PANNA MŁODA

Nie wiadomo jak i dlaczego przyszła panna młoda wraz z koleżanką poprzedniej nocy trafiła do Swingers Clubu i namieszała nieźle! Alba gubi tam pierścionek zaręczynowy i wraz z przyjaciółką udają się ponownie na drugi dzień. Niestety obie nie pamiętają, co wyprawiały poprzedniej nocy. Kilka nagranych wcześniej scen pokazują im goście z klubu, a pierścionek tak naprawdę nie został zgubiony.

PARA + PARA W MIESZKANIU

Drugim wątkiem jest spotkanie kolegów wraz ze swoimi żonami na dokładnie zaplanowanym wieczorze. Podjarani panowie chcą tej nocy uprawiać seks w czwórkę. Jest to jeden z dwóch najbardziej realnych motywów w całym filmie. Miły wieczór, alkohol, rozmowy, śmiechy i co raz odważniejsze gry, które mają całą sytuację nakierować na jeden cel – seks grupowy. Jak to się zakończy? Nie będę zdradzać – obejrzyjcie. 🙂

KUZYN Z KUZYNKĄ

Claudię odwiedza kuzyn, którego bardzo dawno nie widziała. Pablo był zawsze typem imprezowicza. Obecnie pracuje w dużej firmie i zmienił się całkowicie. Nie myśli już o imprezach a z telefonem się nie rozstaje. Claudia zabiera go co Swingers Clubu, w którym pracuje jako barmanka nie mówiąc mu, co to jest za miejsce. Zdziwiony Pablo dość szybko je opuszcza, lecz po jakimś czasie powraca i udaje się do „ciemnego pokoju”. Tam odbywa stosunek z nieznajomą, której z racji panujących ciemności nie widzi. Po powrocie do domu okazuje się, że uprawiał seks z kuzynką. Co ciekawe, oboje w trakcie stosunku zorientowali się w tym, lecz wcale im to nie przeszkadzało. Czy to ich jedyny stosunek w filmie? 🙂

MAŁŻEŃSTWO W KLUBIE

Typowe małżeństwo postanawia spróbować seksu grupowego i tym samym wybierają się do klubu. Przed drzwiami on pyta się jej, czy na pewno jest gotowa i tego chce. Gdy słyszy pewną i zdecydowaną odpowiedź – wchodzą do środka. Na wejściu wita ich menadżerka i oprowadzając po klubie wyjaśnia zasady. Informuje też, że uczucia zostają w domu a tutaj się bawimy a także, że w klubie mają robić tylko to, na co mają ochotę – nic na siłę. Te dwie zasady obowiązują raczej zawsze i w każdym miejscu. Tak jak to podkreślaliśmy już w recenzjach „Mogę wszystko, nic nie muszę”. Do tego momentu wydawało mi się, że będzie to najbardziej zbliżony wątek do realizmu swingowego. Belen spotyka w klubie sympatyczną parę, do której postanawia się dosiąść. Okazuje się, że jej mąż doskonale zna Anę (kobieta z drugiej pary). Co więcej, jest to jego była, która zniknęła kiedyś bez słowa. Belene nakłania do wspólnego seksu, twierdząc, że lepszej pary nie znajdą. Idą więc wspólnie do pokoju i wszystko zaczyna się przewracać do góry nogami. Belene uprawia seks w najlepsze, Ana nie ma ochoty na zabawy ze swoim byłym. Wątek jest tak nakręcony, że nawet ułamka prawdy w tym być nie może. Początek zapowiadał się ciekawie – później fantazja zbyt mocno poniosła scenarzystę.

GEJE W KLUBIE

W Polsce nie ma klubu, do którego geje mieliby wstęp. Takich scen nie zobaczymy. Wszystkie kluby nastawiają się na mężczyzn hetero. Wyjątkiem są kobiety i organizowane wieczory typu „Lady Bi”, gdzie panie bawią się również ze sobą. Za granicą jednak są strefy dla gejów, więc wątek mógłby być nawet realny, gdyby nie motyw miłosny. Dwóch facetów rozmawiających przez ścianę glory (jest to ściana z wypustami, gdzie partnerzy się nie widzą). Jest obciąganie pały, ale też jest dużo rozmów, które prowadzą do coraz to czulszych scen między facetami. Po wszystkim Raul wychodzi z klubu i wsiada w taksówkę. Po przejechaniu kilku metrów wychodzi z auta i biegnie z powrotem do klubu aby odszukać partnera tej nocy. Scena kończy się happyendem lecz do swingerskiego wątku i tego typu miejsca zupełnie nie pasuje.

PODSUMOWANIE

W filmie tym znajdziemy mnóstwo erotyki, zabawnych historii, czasami zaskakujących scenariuszy i sporo scen nagranych w Swingers Clubie – czy taki istnieje faktycznie, czy został stworzony do celów filmowych, tego nie wiem. Jedno jest pewne – film z realnością świata swingu nie ma dużo wspólnego. Sceny są ujęte zbyt komediowo, a sytuacje za bardzo podkręcone. To wszystko sprawia, że scenarzysta nigdy nie był w takim miejscu i raczej nie prowadził nawet konsultacji z właścicielem jakiegokolwiek klubu. Mimo wszystko film ogląda się dość przyjemnie. Należy tylko nie brać tego na poważnie i w żadnym wypadku nie wzorować się, że tak może wyglądać swing. Jeśli to już sobie wyjaśniliśmy – zachęcam do obejrzenia.

Tekst: Kyro

Foto: Netflix

_________________________________________

Jeśli lubisz nasz blog oraz nasze działania: POSTAW NAM KAWĘ :) Dziękujemy!

Chcesz być informowany o nowościach i wydarzeniach w świecie Swingu?
Konkursy; Ciekawostki; Informacje z naszych społeczności.

Zapisz się do naszego Newslettera. Wysyłamy max. 3-5 wiadomości w miesiącu.  
Nie zapchamy skrzynki :)

3 komentarze do “„IM WIĘCEJ, TYM PRZYJEMNIEJ” – RECENZJA

Dodaj komentarz

Translate »